Playlist

Obserwatorzy

sobota, 17 listopada 2012

Spotkanie...

Obudziłam się po ósmej. Byłam jak połamana bo spałam na kanapie. Rozprostowałam się i poszłam zjeść śniadanie.
Następnie ubrałam się i poszłam się przejść po parku. Usiadłam na ławce i po chwili przyszedł mi do głowy pomysł, że pójdę do galerii i rozejrze się za jakąś kiecką na wesele. Przemierzając wszystkie sklepy niestety nic nie wpadło mi w oko.
Na koniec poszłam do Empiku aby zobaczyć czy mają jakieś fajne płyty. Wychodząc przyszedł do mnie sms. Sięgnęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam że Tomek napisał. Wiadomość była tej treści.:Cześć. Jestem już w Elblągu, pogoda wspaniała, ale tęsknie za Tobą.. Kocham Cię. Tomson."
Wpatrzona w telefon chciałam odpisać, lecz nagle wpadłam na jakiegoś faceta i przypadkowo wytrąciłam telefon z ręki, który wpadł do fontanny.
-patrz jak leziesz! wrzasnęłam wkurzona, nie zwracając uwagi na to kto to był. Dopiero po chwili spojrzałam na tego osobnika. Był to Wozzo.
-Zawsze miałaś mocny charakter- oznajmił z bananem na twarzy.
-sorry Wojtas, nie wiedziałam że to ty.
-spoko, sama jesteś?
-tak, Tomek  wyjechał do Elbąga. Jutro powinien wrócić. a ty też sam?
-nie, poczekaj chwile, musze ci kogoś przedstawić...
nie wiedziałam kogo Wojtek ma na myśli. On pobiegł w strone płyt z filmami. Po jakiejś minucie wrócił wrócił trzymając za dłoń jakąś dziewczyne. Była dość ładna. Brunetka,wysoka i szczupła o zielonych oczach.
-To jest Ola. oznajmił wozz...- moja dziewczyna... na te słowa lekko zakręciło mi się w głowie..
Starałam się udawać, że wszystko jest w porządku.
-hej. Martyna jestem. była dziewczyna Wojtka.-powiedziałam z lekkim sarkazmem w głosie.
-wiem. Wojtek sporo o tobie mówił.
-pewnie same złe rzeczy.
-wręcz przeciwnie.
Dziewczyna imieniem Ola na pierwszy rzut oka wydawała się miła, ale  szczerze mówiąc źle jej z oczy patrzyłam. Wojtek był w nią wpatrzony jak w obrazek.
- ja idę. miło było cię spotkać Wojtek.-powiedziałam.
-ciebie też.
Oddaliłam się i poszłam do kawiarni. Zamówiłam cappucino i usiadłam przy stoliku. Po chwili zobaczyłam, że Wojtek i Olka stoją na przeciwko kawiarni, w której byłam, całowali się. 
Trochę drażniło mnie, że Wojtas mnową dziewczyne a mnie kiedyś tak potraktował. Zamyślona spojrzałam na telefon. Miałam parę nieodebranych połączeń od Tomka. Oddzwoniłam do niego, odebrał odrazu.
-hej, co chciałeś?
-Cześć, wracam wieczorem do Wawy.
-To super, a co tak szybko?
-Tęsknie za tobą, a tak w ogóle to nie ma sensu żebym dłużej został bo ta moja kuzynka i tak już wychodzi ze szpitala.
-aha, to się ciesze. A o której będziesz?
-około dwudziestej. może trochę poźniej
-to będe czekać.
-ok
-to do zobaczenia.
-pa
Ucieszyłam się, że Tomson wraca tak szybko bo z nudów już nie mogłam wytrzymywać. Była godzina 16:00, więc zrobiłam zakupy aby zrobić romantyczną kolacje. Wróciłam do domu i wzięłam się za gotowanie. Tomek nie wracał, a była już 22:30. Dzwoniłam do niego ale miał wyłączony telefon. Wkurzona zgasiłam świece, które naszykowałam do kolacji, zjadłam sama, poszłam się umyć i spać. 
Następnego dnia przebudziłam się dość wcześnie. Zobaczyłam, że Tomson leży koło mnie i również nie śpi, tylko opiera głowe o łokieć i gapi się na mnie. Ja położyłam się tyłem do niego, bo byłam wkurzona. On zbliżył się do mnie i zaczął całować po ramieniu.
-Zostaw mnie!!!-krzyknęłam odpychając od siebie Lacha.
-czemu?
-czekałam na ciebie a ty nawet nie raczyłeś odebrać telefonu!
-przepraszam, ale fon mi się rozładował. a nie przyjechałem na czas bo samochód nie chciał odpalić.(no to kommentujcie ;** taka mała prośba. podpisujcie się swoimi ksywkami, imionami czym kolwiek chcecie :DD Bigg'up )

wtorek, 13 listopada 2012

Wyjazd...

Tomek niechętnie wstał i poszedł otworzyć drzwi..
Ja przeszłam z ogrodu do salonu. Po chwili w pokoju pojawił się Tomson a zaraz za nim Julia i Dziamas.
-cześć! powiedziałam
-hej...
-napijecie się czegoś?
-nie my tak tylko na chwilke... mamy coś dla was.
Julia sięgnęła z torebki jakąś koperte.  Podała ją mnie. Tomek  zaczął się szczerzyć sam do siebie.
-a temu co? zapytał Dziamas
-Łapówkę Martyniee dajecie? spytał żartobliwie Tomasz.
-nie, i nie Martyniee tylko wam obojgu..
-ahaa to sorry odpowiedział..
Otworzyłam kopertę. W środku było zaproszenie na ślub i wesele. Przeczytałam je i dałam Tomsonowi.
-no to elegancko! oznajmił Tomek..
-a mówiłam, że się pobiorą! powiedziałam z zachwytem do Tomsona.
Grzesiek i Julia uśmiechnęli się.
-mamy nadzieję, że będziecie?
-pewnie że tak! 
- to super. my już się będziemy zbierać..
-ok dziękujemy za zaproszenie..
- nie ma za co, To cześć wam!
-pa. odpowiedziałam im..
ucieszyłam się, że z Tomkiem wybieramy się na wesele. Zaczęłam rozmyślać jaką sukienkę sobie kupię i jaką fryzure zrobię. Ponownie poszłam do ogrodu i usiadłam na leżaku. Słyszałam, że tomek gada z kimś przez telefon. Po chwili przyszedł do mnie i usiadł obok.
-co się stało? zapytałam..
-muszę jechać do Elbląga.
-czemuż by to?
- bo jakaś moja kuzynka jest w szpitalu czy coś i mam przyjechać.
-aha, i kiedy jedziesz?
-musiałbym już jechać, a może pojedziesz ze mną?
-jakoś nie mam ochoty, a ile cie nie będzie?
-jakieś dwa, trzy dni..
-no okej okej, jakoś wytrzymam..
-serio nie chcesz jechać?
-nie to że nie chce, po prostu nie mam ochoty, wole zostać w Wawie...
-no dobrze, to ja się idę pakować.
-okej.. odpowiedziałam...
Tomek poszedł się pakować. po 30 minutach był już gotowy... pożegnaliśmy się  i pojechał.
Żeby zabić czas oglądałam TV i w końcu zasnęłam przed telewizorem...
( no wreszcie wygramoliłam się ze szlabanu! yeeah! teraz mam strasznie wielką wene że nie wiem co!!!  rozdziały co parę dni dość długie ;** Bigg'up)

wtorek, 6 listopada 2012

siema! niedługo bedą juz ciagle rozdziały :D mam napisanych juz duzo wiec  co 2 dni będą przawdopodobnie nowe :!!! :D
Rock On Rock On